Via ferraty dla doświadczonych i wysportowanych

Po zdobyciu wystarczającego doświadczenia na via ferratach do trudności „C” przychodzi czas, by sprawdzić kondycję na drogach trudniejszych. Rzucanie się od razu na „E” czy „F” nie byłoby jednak dobrym pomysłem. Najpierw poznaj kilka odcinków „D”, żeby przekonać się, co właściwie oznacza taka klasyfikacja. Najlepiej takich, gdzie w najgorszym razie trudniejszy fragment można ominąć, co nie na każdej via ferracie jest możliwe. Odkrycie w połowie drogi, że nie da się pokonać któregoś fragmentu, ma tylko jedno rozwiązanie: wykręcenie 112, wezwanie ratowników i widokowy lot śmigłowcem. To za to świetna historia przy piwie.

Intersport Klettersteig

Na tej via ferracie C/D, zbudowanej nad jeziorem Gosausee w masywie Dachstein, można świetnie sprawdzić nie tylko technikę, ale i wytrzymałość. W ścianie, zależnie od tłoku, można spędzić i ponad 3 godziny! Jest podzielona na 4 etapy, a po każdym z nich da się z drogi zejść, gdyby dalsze podejście wydało się zbyt trudne. Dojście koniecznie skróć koleją linową, inaczej czeka 2-godzinne podejście z parkingu i 600 m przewyższenia. Od kolei linowej do pierwszego wpięcia liny jest tylko 20 minut. 


Przed połową pierwszego etapu jest fragment o trudności C/D — po jego pokonaniu jest już w zasadzie wygrane. Nic dużo trudniejszego dalej nie czeka. Następują dwie drabiny oraz proste odcinki A i B. Rarytas kryje się na drugim etapie, gdzie w 2017 roku zbudowano długi most wiszący prowadzący w górę. Technicznie nie jest trudny, ale wymaga odrobiny odwagi (niestety da się go też obejść). 


Na początku ostatniego etapu jest ostatnie trudniejsze miejsce (również da się je pominąć) — eksponowane przejście, pod którym naprawdę nie ma nic. Za nim pozostaje już tylko bezpieczna wędrówka granią aż na sam szczyt Grosser Donnerkogel (2050 m n.p.m.). Znają go goście ośrodka narciarskiego Dachstein West jako skalistą dominantę, pod której zachodnim zboczem biegnie kilka tras zjazdowych.


Ten klettersteig serwuje przez całe podejście piękne widoki na jezioro Vorderer Gosausee i północne partie Dachsteinu z lodowcem Hallstätter Gletscher.


Ze względu na długość całej via ferraty i półtoragodzinne zejście pamiętaj o odpowiednim zapasie wody i o kupnie biletu powrotnego na kolej linową (ostatnia jedzie ok. 16:45!).


Komu zostanie jeszcze trochę sił i zapału, może wyskoczyć na przeciwległy brzeg jeziora na pięćdziesięciominutową treningową via ferratę Laserer alpin o trudności „C”, poprowadzoną w skale nad taflą wody.

Echernwand Klettersteig

Jeśli gdzieś można natknąć się na tłumy japońskich turystów, to w Pradze, Krumlovie i Hallstatt. Miejscem, gdzie raczej się ich nie spotka, jest via ferrata Echernwand. Zaczyna się kawałek za dolną stacją kolei zębatej krótką drabiną na rozgrzewkę. Około 90-minutowe wyjście oferuje widoki na Hallstätter See z lotu ptaka, trzy odcinki C/D, jeden powietrzny fragment „D” (da się go obejść „C”) oraz smaczek w postaci odchylonej od ściany drabiny, którą pokonuje się od wewnętrznej strony. 


Żeby lepiej było widać to, czego widzieć się nie chciało — jak wysoko się jest i jak głęboko jest w dole. Od końca via ferraty w kilka minut dochodzi się do średniowiecznej warowni Rudolfsturm z restauracją, pamiątkami i skywalkiem z widokiem na okolice Hallstatt.

Seewand klettersteig

To dopiero jest prawdziwe wyzwanie! Zapowiada je już trudność D/E. Kto raz wejdzie w tę drogę, musi ją pokonać do końca. Miejsce na dłuższy odpoczynek jest tylko w jednym punkcie, mniej więcej w połowie. Uwaga: najtrudniejsze fragmenty są dopiero na końcu, gdy mnóstwo sił zostało już na klamrach poniżej. Nie lekceważ sprzętu ani prowiantu — w ścianie spędzisz ponad 4 godziny. Do tego dolicz około godzinne dojście i nawet dwuipółgodzinne zejście. To ostatnie można zastąpić koleją linową, jeśli będziesz na górnej stacji przed odjazdem ostatniej kabiny. 


Z górnego końca via ferraty można kontynuować aż na szczyt Dachstein, ale to naprawdę tylko dla Robocopów!

Johansbach klettersteige


Robi ci się słabo na sam widok litery D czy E, ewentualnie F, w oznaczeniu via ferraty? Boisz się, że zablokujesz się w trudnym odcinku i nie pójdzie ani w przód, ani w tył? W takim razie przyda się trening na stosunkowo niewielkiej wysokości, ale na wystarczająco trudnej drodze. Te kryteria spełnia Johansbach klettersteige, na granicy parku narodowego Gesäuse (droga nr L743). Dojście jest krótkie, parking niemal pod via ferratą, ale wystarczająco z boku, aby spadł ci na auto jakiś ferratowiec. 


Osobiście uważam tę skałę za świetny teren treningowy, gdzie można ćwiczyć via ferraty wszystkich stopni trudności. Jedyne, czego jej brakuje, to „F”. Poszczególne części da się dowolnie łączyć i mieszać według ochoty i kondycji. Via ferrata jest przy rzece, nad którą rozpięto most wiszący prowadzący na żelazny podest nad drugim brzegiem. Stamtąd można już tylko zjechać na linie albo wrócić tą samą drogą, mostem nad rwącą rzeką.


Brzmi pięknie, idyllicznie. Jest tu jednak jedna skaza na tej pięknej via ferracie. Na skale przy wejściu wisi tablica z informacją, że klettersteig jest prywatny i za korzystanie z niego trzeba zapłacić. Jak i gdzie uiścić opłatę, tablica już nie podaje. Kogo gryzie sumienie, że wspina się za darmo, i mimo wszystko chciałby się dołożyć, niech spróbuje zapytać na pobliskiej stacji benzynowej albo w pensjonacie Gasthof Donner. Chyba nie ma co tego roztrząsać. Po prostu wspinać się, a jak ktoś przyjdzie — zapłacić. Bez stresu!


W austriackich Alpach znajdziesz mnóstwo treściwych i powietrznych via ferrat, na których będzie cię napędzać cukier z porannego pączka i czysty zachwyt ruchem w pionie (najlepiej w górę). Czy wybierzesz Der Johann Klettersteig w północnej ścianie Dachsteinu, Königsjodler w górach Salzburger Kalkalpen, czy jakąkolwiek inną — życzę pewnego kroku, pięknej pogody i szybkiego przejścia zakwasów po ich pokonaniu.


Odwadze nie stawia się granic!






 

Wybierz u nas

Zakwaterowanie